wtorek, 16 grudnia 2014

2. Mały pokaz umiejętności.

  Dłonie miałam oparte na biodrach, a na twarzy szyderczy uśmiech. Z tego co wiem, to Naruto nie jest jakimś szczególnie wymagającym przeciwnikiem. Czekałam spokojnie na jego ruch. Rzucił się na mnie z kunai w ręce. Zbyt przewidywalne.
  - Raiton: Bakurai! - krzyknęłam.
  Potężny ładunek elektryczny został skierowany na blondyna i trafił go z hukiem. Ups... To może jest zbyt silne jutsu. Mogłam zacząć od czegoś słabszego. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało. Wygląda trochę na przypalonego, ale żyje. Ach, powinnam nie brać tego tak na poważnie.
  - Uwolnienie Błyskawicy? Ciekawe... - powiedział Sasuke.
  Popatrzyłam na niego. Stał oparty o drzewo. Szczerze mówiąc, ta jego lekceważąca postawa lekko mnie irytowała, ale prezentował się jak prawdziwy badass.
  - Wiedziałem, że ten idiota nie ma szans. Znając życie, na misjach będziemy musieli go ciągle ratować - uznał.
  Dobra, cały czar prysł. W jednej chwili całkowicie zmieniłam swoje zdanie o nim. Nie jest badassem. Jest zwykłym zadufanym w sobie dupkiem. Westchnęłam. Chyba w tej trójce nie było nikogo, kto mógłby być moim przyjacielem.
  - Odszczekaj to! - darł się Naruto.
  Szybko podbiegłam do Uchihy i wykręciłam mu ręce do tyłu. Zbliżyłam swoje usta do jego ucha.
  - Nie jesteś lepszy - wysyczałam.
  Odepchnął mnie i popatrzył na mnie wilkiem. Widocznie on też zmienił swoje zdanie o mnie.
  - Zobaczymy - prychnął - Katon: Goukakyuu no jutsu!
  Wielka kula ognia leciała wprost na mnie.
  - Suiton: Suijinheki! - wodna kopuła otoczyła mnie i zabezpieczyła przed atakiem Sasuke.
  Zdziwił się, nie powiem. Ale przecież każdy porządny shinobi potrafi używać dwóch rodzajów Uwolnień. Przynajmniej według mnie.
  Stworzyłam 3 klony, które otoczyły Uchihę. Wyskoczyłam ponad nie i wyprowadziłam atak z góry. Uziemiony Sasuke starał się zaatakować mnie następną ognistą kulą, a ja znowu zablokowałam to wodą. Użyłam Chidori. Zatrzymałam jednak ten atak tuż przed jego twarzą. Sasuke stał i patrzył jak błyskawice na mojej ręce znikają. Wyprostowałam się.
  - Wiedziałam, że nie masz szans, idioto. Znając życie, na misjach będę musiała cię ciągle ratować - powiedziałam wrednie.
  Zacisnął pięści i drżał. Jednak nie ze strachu, ale z gniewu.
  - Ale wiesz... równowaga w przyrodzie musi być - zanim zrozumiał o co mi chodzi, szybkim ruchem uderzyłam go w brzuch i posłałam na pobliskie drzewo.
  Naruto śmiał się jak głupek. Nagle poczułam wstyd. Jestem chuuninem i znęcam się nad geninami? Co ja robię ze swoim życiem...
  - Dobra, przestań masakrować moją grupę - powiedział Kakashi - Bo jak ja zacznę z tobą walczyć, to wylądujesz w sąsiedniej wiosce.
  Nie zabrzmiało to groźnie, bo wiedziałam, że tylko się ze mną droczy.
  - Sennen Goroshi? - uśmiechnęłam się - Żeby mnie pokonać potrzebujesz czegoś bardziej ambitnego, niż ukłucie palcami w tyłek.
  Puściłam do niego oko. Rozumieliśmy się bez słów. Zawsze wiedział co mam na myśli.
  Młody Uchiha patrzył na mnie wyzywająco, a w jego oczach płonęła wściekłość. Zaszczyciłam go chłodnym spojrzeniem. Targały mną silne emocje, jednak musiałam to ukrywać. Nie chciałam go podpuszczać do kolejnej walki.
  Jednak on okazał się naprawdę inteligentny. Skrzyżował ręce na piersi i najwyraźniej nie miał zamiaru atakować.
  Z tego wszystkiego zapomniałam o Sakurze - jedynej normalnej oso... Błąd. Zmierzyła mnie nienawistnym wzrokiem, po czym podeszła do Sasuke i próbowała z nim porozmawiać. Jednak ten miał ją gdzieś.
  Wychodzi na to, że tylko Naruto mnie lubi. To już coś. Ochoczo zaczęłam z nim rozmawiać. Ten dzień minął nam bardzo miło.

  - Jak oceniasz moich podopiecznych? - spytał wujek po powrocie do domu.
  - Szkoda gadać. Dwóch poturbowałam, jedna się na mnie wkurzyła. Przynajmniej Naruto jest na tyle przyjacielski, że dało się z nim pogadać.
  - W końcu im przejdzie. Muszą się jeszcze wiele nauczyć o współpracy. Nie znają cię dobrze. Chyba źle odebrali twoje zachowanie.
  - Ech - westchnęłam - Chciałam tylko pokazać Sasuke, że jego wysokie umiejętności nie dają mu uprawnienia do wywyższania się. Jednak trochę mnie poniosło.
  - Skończyło się na tym, że sama zaczęłaś się wywyższać. Teraz będziesz pracować w stałej drużynie, nie będzie ciągłego zmieniania członków. I musisz się zaaklimatyzować.
  Gdyby to jeszcze było takie proste...

niedziela, 7 grudnia 2014

1. Jestem Shōri!

  Każdy z nas sam wybiera drogę, którą chce podążać. Zawsze marzyłam o tym, aby zostać ninja. Na początku myślałam po prostu, że to fajna zabawa. Teraz jednak wiem, co tak naprawdę oznacza to słowo. Jeśli myślisz, że to po prostu zwykły szpan, to muszę cię rozczarować.
  Jestem dość dojrzała, jak na dwunastolatkę, co? No cóż, nie mam innego wyjścia. Mój wujek, Kakashi Hatake jest jouninem nadzorującym i nie ma zbyt dużo czasu, aby się mną zajmować. Ja jestem chuuninem. Misje wykonuję z osobami, które przydziela mi Trzeci Hokage, Hiruzen Sarutobi. Naukę w Akademii zaczęłam wcześniej i szybciej ją ukończyłam, więc nie musiałam podchodzić do standardowego egzaminu na chuunina. Nie należę do żadnej drużyny, więc czasami doskwiera mi samotność.
  Kakashi siedział ze mną w domu, Piliśmy herbatę i rozmawialiśmy o naszych misjach. Ot, dla zabicia czasu. Widziałam w jego oczach, że się o mnie martwił. Nie miałam w wiosce żadnych przyjaciół przez to, że w przeszłości poświęcałam się moim umiejętnościom. Nigdy mu nie mówiłam, jak bardzo chciałabym zmienić ten stan rzeczy.
  - Shōri - zaczął spokojnie - Chciałbym cię o coś zapytać.
  Uniosłam brwi ze zdziwienia. To była dość niespodziewana zmiana tematu. Skinęłam głową i słuchałam.
  - Znasz drużynę geninów, którymi dowodzę, prawda?
  - Uzumaki Naruto, Uchiha Sasuke i Haruno Sakura, tak? Coś mi o nich wspominałeś.
  - Tak. Chciałbym cię włączyć do naszej drużyny.
  Zakrztusiłam się herbatą. Nie dowierzałam jego słowom.
  - Spokojnie, daj mi dokończyć - powiedział - Jesteś jakaś markotna, często smutnym wzrokiem patrzysz na te wszystkie bawiące się dzieci, ale ilekroć powiem ci, żebyś się do nich dołączyła, ty zawsze się na to nie zgadzasz. Więc chcę, abyś w końcu kogoś poznała.
  - W takim razie coś mi o nich powiedz, żebym wiedziała czego się spodziewać.
  - Hmm... Naruto jest strasznie narwany, Sasuke to typ samotnika, a Sakura to taka typowa nastolatka.
  - Żeś się nagadał.
  Kakashi uśmiechnął się.
  - Dzisiaj sama ich poznasz.
  - Dzisiaj???
  - Tak. Trochę im o tobie opowiadałem i chcą cię poznać.
  Cholera. Taki aspołeczniak jak ja ma jak gdyby nigdy nic zapoznać się z jakąś bandą dzieciaków? Tak bez uprzedzenia?
  - A kiedy ma się odbyć to spotkanie?
  - Za jakieś 2 godziny. Przygotuj się.

  Stałam jak ten kołek na środku mojego pokoju. Zastanawiałam się nad słowami mojego wujka. Chcieli mnie poznać. Mile to połechtało moje ego, no nie powiem. Zaraz miałam zdobyć swoich pierwszych przyjaciół. Kakashi zapukał do mojego pokoju. Czyli czas iść. Razem poszliśmy na pole treningowe Drużyny 7. Wszyscy już tam czekali.
  - Kakashi-sensei, nie spóźniłeś się pierwszy raz w dziejach tej drużyny - powiedziała dziewczyna z różowymi włosami.
  A więc to jest ta Sakura. Byli tam też blondyn i brunet. Ten pierwszy zachowywał się, jakby miał ADHD, więc to zapewne Naruto. Czyli wychodzi na to, że opanowanym brunetem musi być Sasuke. Już po kilku chwilach potrafiłam ocenić ich wzajemne stosunki. Naruto przymilał się do Sakury i naskakiwał do Sasuke, Sakura cały czas go biła i uśmiechała się w stronę Sasuke, a sam Uchiha miał ich wszystkich gdzieś. Jak miło.
  - To jest moja siostrzenica, Shōri - powiedział Kakashi.
  Tymi słowami przerwał ten cały chaos. Cała trójka popatrzyła na mnie. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Jakoś nigdy specjalnie nie rozmawiałam z rówieśnikami.
  - Cześć - powiedziałam po prostu.
  - Cześć - odpowiedziała mi Sakura, uśmiechając się - Nazywam się Sakura Haruno.
  - Ja jestem Naruto Uzumaki, twój przyszły Hokage, dattebayo!
  - Nazywam się Sasuke Uchiha.
  No i co teraz? Jak zacząć rozmowę?
  - Miło mi was poznać - powiedziałam.
  - Nam ciebie też. Opowiedz coś o sobie - zaproponowała Sakura.
  - Nazywam się Shōri Hatake, jak już wiecie. Zajmuje się mną mój wujek, bo moi rodzice zginęli na misji. Dotychczas nie nawiązywałam żadnych znajomości, więc zrozumcie mój brak umiejętności konwersacji - uśmiechnęłam się lekko.
  - Kakashi-sensei mówił, że jesteś już chuuninem! - krzyknął Naruto.
  - Tak to prawda.
  - Niesamowite! Więc musisz być silniejsza od tego palanta Sasuke!
  - Jeśli jest silniejsza ode mnie, to ty w ogóle nie masz szans - uznał Uchiha.
  - Odszczekaj to, dupku!
  Czy oni tak zawsze się kłócą? To doprowadza mnie do szału! Kakashi szybko ich uspokoił i kontynuowaliśmy naszą rozmowę. Całkiem interesujący ludzie. Może tylko za często się kłócą. Zauważyłam, że Sasuke ciągle badawczo mi się przyglądał. Trochę było mi z tym nieswojo. Słyszałam o masakrze jego klanu. Z miejsca zrobiło mi się go żal. Naruto też nie miał łatwo. Jego rodzice zginęli gdy był niemowlakiem, a on sam był Lisim Demonem.
  - Bez owijania w bawełnę, chcę się z tobą zmierzyć, Shōri! - nagle krzyknął Naruto.
 Spodobał mi się ten pomysł.
  - Jasne, ale nie bez powodu mam na imię Shōri. To imię oznacza "Zwycięstwo".
  - Dam radę.
  Po chwili oboje staliśmy w gotowości do ataku.